Spotkanie z Marcelem Pérèsem

25 września 2013

W środę w biurze naszej Fundacji pojawił się gość z wielkiego świata. Po odśpiewaniu solowej improwizacji i korsykańskiego „Tota pulchra es, Maria” wspólnie z braćmi ze studentatu w trakcie konwenckiej dwunastki, na herbatę i ciastko wpadł do nas Marcel Pérès.

Porozmawialiśmy, pośmialiśmy się serdecznie, wspólnie pomarzyliśmy, ale też podyskutowaliśmy o konkretnych projektach. Oj, będzie się działo, jeśli Pan Bóg pozwoli, więc nieustannie polecamy się Waszej modlitwie.

Głównym powodem wizyty Marcela Pérèsa w Polsce w dniach 23-26 września 2013 były warsztaty u krakowskich dominikanów i dwie nocne sesje nagraniowe w Tyńcu ze Scholą Cantorum Minorum Chosoviensis. Spotkanie było poświęcone chorałowi barokowemu wg. Antiphonaire des Invalides 1682 do muzyki organowej Jeana Titelouze’a (ok. 1562/3-1633) w wykonaniu Krzysztofa Pawlisza, pomysłodawcy całego projektu, wybitnego krakowskiego organisty.

Partie organowe zostały zarejestrowane w ubiegłym roku we Francji, na trzech różnych instrumentach: w kościele Notre-Dame w Juvigny (Jean de Villers, 1663), w kościele Wniebowzięcia Marii Panny w Champcueil (Dominique Thomas, 2009) oraz w kościele opackim St-Georges w St-Martin-de-Boscherville (Guillaume Lesselier, 1627). Każdy z tych instrumentów jest inaczej nastrojony: jedne wyżej (411 Hz), inne nieco niżej (385 Hz), wszystkie jednak zdecydowanie niżej, niż współczesny strój – 440 Hz. Dodatkowo strój używany na tych historycznych instrumentach to tzw. strój mezotoniczny (średniotonowy), a nie jak współczesny – równomiernie temperowany.

Schola Cantorum Minorum Chosoviensis przy pracy nad chorałem musiała wszystkie te czynniki brać pod uwagę, ponieważ istotą tej muzyki jest technika alternatim (naprzemienność śpiewu chorałowego i gry organowej) – wszytkie wejścia musiały być idealnie dostrojone do siebie. Sam śpiew był także wielkim wyzwaniem, gdyż poza inną wymową łaciny (XVII-wieczna francuska) estetyka barokowa różni się znacznie od typowej chorałowej – średniowiecznej, do której się przyzwyczailiśmy. Mówiąc krótko, jest bardzo elegancka, bogata w delikatne, subtelne różnice dynamiczne i artykulacyjne, zdecydowanie bardziej przypominająca śpiew klasyczny. Jak podkreślają członkowie scholi, Marcel Pérès wykazał się tu wielkim kunsztem i kolejny raz dał się zaskoczyć swoim perfekcjonizmem i uwagą skupioną na każdym, nawet najmniejszym detalu.